80 rocznica świeceń kapłańskich – ks. Teofila Grzymowicza i ks. Alojzego Gburczyka

Teofil Grzymowicz

Urodzony 17.10.1912 w Krzemieniewie pow. Lubawa parafia św. Marii Magdaleny w Kurzętniku. Zm. 30.04.1942r. Syn Józefa Grzymanowicza i Anastazji z d. Milewskiej.

Gdy miał 2 lata zginął mu Ojciec na froncie I wojny światowej. Z konieczności musiał pomagać w pracach gospodarskich. Matka dokładała wszelkich starań aby wychować dzieci na porządnych ludzi. Po ukończeniu szkoły powszechnej, kontynuował naukę w Gimnazjum w Nowym Mieście Lubawskim, które ukończył w 1932 roku. Absolwenci tego rocznika w szczególny sposób zapisali się w dziejach gimnazjum i regionu. Aż siedmiu z nich zostało kapłanami. Teofil wysłał pocztą dokumenty do seminarium i niecierpliwie oczekiwał na odpowiedź, która jednak nie nadchodziła. Gdy zaniepokojony, zapytał o powód zwłoki, otrzymał odpowiedź że świadectwo dojrzałości nie dotarło do seminarium. Za jakiś czas świadectwo zaginione na poczcie się znalazło, ale niestety miejsc już nie było. Teofil chciał zostać księdzem za wszelką cenę i złożył dokumenty do seminarium duchownego w Łodzi, które dysponował jeszcze wolnymi miejscami.

Podobna historia, spotkała maturzystę z diecezji gnieźnieńskiej, Alojzego Gburczyka. Urodził się 17 marca 1912 r. w Kobułtach niedaleko Olsztyna. Syn Jana i Ludmiły. Większość życia spędził w rodzinnym majątku w Rostrzębowie koło Kcyni. Ukończył Gimnazjum Klasyczne w Bydgoszczy. Podobnie jak Teofil, złożył podanie do seminarium w Łodzi i został przyjęty. Połączyła ich przyjaźń do grobowej deski i to w sensie dosłownym.

W 1937 roku obydwaj ukończyli seminarium. 10 lipca 1937 roku, otrzymali święcenia kapłańskie, z rąk księdza biskupa Włodzimierza Jasińskiego.

W sierpniu 1937 roku Teofil został wikariuszem w Aleksandrowie Łódzkim . Zachowały się jego listy do rodziny. Opisuje w nich swoje życie w Aleksandrowie i swoją pracę duszpasterską.

We wrześniu 1939 roku poczuł się zagrożony. Rozpoczyna się jego exodus. Sprzyjają temu, najwidoczniej chroniąc go, władze kościelne. Na krótko zostaje przeniesiony do parafii Mileszki powiat łódzki, a następnie od 14 października, został wikariuszem parafii św. Mateusza w Pabianicach, w powiecie łaskim. Przez pewien czas dzielił tę funkcję z Lucjanem Jaroszka – młodszym kolegą z łódzkiego seminarium, późniejszym fundatorem tablicy ku czci obu kapłanów w Sulejowie. W styczniu 1940 roku zagrożony opuścił swoją placówkę i przeszedł przez zieloną granicę do Generalnej Guberni. Szukał pomocy u swego przyjaciela  Alojzego Gburczyka który w był wikariuszem. Ksiądz Gburczyk zapisał się dobrze w pamięci mieszkańców gdy 4 września 1939 r. po tragicznym w skutkach nalocie niemieckim, wraz z księdzem Borowskim, śpieszył na pomoc potrzebującym i udzielał ostatniego namaszczenia umierającym. Alojzy nie uczestniczył w traumatycznych wydarzeniach w domu rodzinnym gdy 07.09.1939 r. oddział Selbstschutzu rozstrzelał jego ojca Jana. Pod wpływem tych wydarzeń matka z dziećmi: Metardem, Bogdanem, Jarosławem Jadwigą i Aleksandrą spakowali niezbędne rzeczy na wóz drabiniasty i udali się do odległego o 300 km Sulejowa. Później dołączyła do nich ciotka Alojzego, Zofia – nauczycielka zagrożona aresztowaniem. Została gospodynią wikarego(!) Spotkała tam brata księdza Teofila, Kazimierza który jeździł do Sulejowa z wałówką z domu rodzinnego, co zaowocowało związkiem małżeńskim w 1946 r. Wspomnijmy jeszcze młodszych braci księdza Gburczyka. Bogdan wstąpił do oddziału partyzanckiego AK i zginął w pierwszym swoim boju z Niemcami 1 6.08.1944 r. pod Diablą Górą . Spoczywa na cmentarzu w Sulejowie. Metard, to pierwszy po II wojnie światowej mistrz Polski w rzucie oszczepem.

Teofil też został wikariuszem w tej parafii. Wraz z przyjacielem wstąpili do Związku Walki Zbrojnej. W kwietniu 1940 r. zostali aresztowani i uwięzieni w Kielcach. Rok później zostali przewiezieni do Auschwitz (Oświęcim). Alojzy nr obozowy – 12204, Teofil nr obozowy – 12205. Stamtąd zostali przewiezieni do obozu w Neuengame, a następnie do obozu którym przebywało najwięcej księży-Dachau. Alojzy nr. obozowy – 26060, Teofil nr obozowy – 26061. Współwięźniowie wspominają ich jako osoby życzliwe, zawsze śpieszące innym z pomocą. Ksiądz Bujacz pisze, że w obozie …Ksiądz Grzymowicz Teofil bardzo ofiarny kolega, niesie pomoc potrzebującym. Dzieli los swojego przyjaciela Gburczyka. Teofila i Alojzego wspomina też zdawkowo inny więzień Dachau w wydanej w 1965 roku książce, Ucisk i strapienie, późniejszy kardynał Adam Kozłowiecki. 30 kwietnia 1942 roku zostali zamordowani. W jaki sposób i gdzie – pozostaje to w sferze domysłów. Mało prawdopodobna jest oficjalna przyczyna śmierci, przysłana przez władze obozowe – śmierć w wyniku choroby –w taki sposób powiadomiono rodzinę. Jeszcze mniej prawdopodobna jest adnotacja w aktach obozu – przeniesienie do innego obozu i zwolnienie. Chyba że przyjmiemy powszechną interpretacje takich zapisów – wywiezienie poza obóz i rozstrzelanie. Z informacji przedstawionej przez Kurię Diecezji Łódzkiej wynika, że obydwaj zostali przewiezieni do Radomia a następnie osądzeni i rozstrzelani, za udział w tajnej organizacji. Wcześniej wskazał na Radom jako miejsce ich spoczynku jasnowidz ks. Czesław Klimuszko, do którego zwróciły się zdesperowane siostry.

Teofil Grzymowicz i Alojzy Gburczyk, są upamiętnieni na tablicy w kościele świętego Józefa w Kaliszu, na której zostali wymienieni wszyscy polscy kapłan i którzy zginęli w Dachau. Przez wiele lat spotykali i się tam byli więźniowie tego obozu i 19 marca w dzień patrona świątyni dziękowali Bogu za ocalenie. Ich nazwiska są umieszczone na krzyżu w Katedrze Łódzkiej upamiętniającym ofiarę duchowieństwa w diecezji w czasie li wojny światowej.

Marek Grzymowicz

W naszym kościele, pod chórem nad tablicą dedykowaną ks. Umińskiemu, znajduje się tablica epitafijna dedykowana księżom wikariuszom naszej parafii Alojzemu Gburczykowi i Teofilowi Grzymowiczowi, męczennikom II wojny światowej, więźniom obozów koncentracyjnych, zamordowanym przez hitlerowców w Radomiu w 1942 r.