Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi». Mt 20, 1-16a 

Trudno za to zrozumieć tych, którzy otrzymując od Boga wszystko – niebo – złym okiem patrzą na to, że tyle samo co oni, pracujący na to niebo całe życie, otrzymali ci, którzy zaczęli swoją pracę pod koniec życia. No bo skoro mam wszystko czego chciałbym więcej? Jest w takiej zazdrości ukryta smutna prawda, że taki zazdroszczący człowiek nie odkrył piękna Ewangelii.