Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych». Mt 22, 1-10 

Ci sproszeni z ulicy – dobrzy i źli – to poganie. Teraz oni stają się bliskimi króla; mogą uczestniczyć w radości Jego Syna... No a ten wyrzucony? Za brak stroju weselnego? To obraz tych, którzy wprawdzie należą do Kościoła, ale lekceważąc Boga trwają w grzechach. Nie zależy im na szacie dobra, sprawiedliwości, Bożej bojaźni...

O, ten jest niewierzący, wzgardził Bogiem – pokazujemy czasem palcami na tych, którzy nie chodzą na niedzielną Eucharystię. Ale czy nie gardzi Bogiem również ten, kto owszem, przyjmuje zaproszenie, ale potem Króla lekceważy? Kto uważa, że wymagania jakie stawia Ewangelia, to przesada? Nieważne na jak zaszczytne miejsce się załapał: jeśli taką przyjmuje postawę, zostanie wyrzucony.