XV Niedziela Zwykła
«Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!» Mt 13,1-23
To przypowieść o hojności i skuteczności. Hojności Siewcy nie badającego klasy gleby, warunków do uprawy, położenia. Każda gleba jest ważna. Każda zasługuje, by padło na nią ziarno. Zasługuje nie z racji jakości. Racją, dla której pada na nią ziarno jest odwieczna miłość Boga, mającego upodobanie w swoich stworzeniach. A miłość – wiadomo – jest hojna.