Walczyć ze złem? Jasne. Zwłaszcza ze złem w sobie. W walce z tym złem, które jest na zewnątrz, warto jednak być ostrożnym. Nie ze strachu. Raczej z miłości. By walcząc ze złem nie zniszczyć też dobra. A o to łatwo. Uświadamia to Jezus w przypowieści o chwaście. "Pozwólcie obojgu (dobru i złu) róść aż do żniwa"... A bywa przecież, że człowiek tak gorliwie szuka zła, tak gorliwie potem walczy z najmniejszym jego przejawem, że przy okazji niszczy dobro... 

A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”». Mt 13, 24-43